Płynność Wątroby – o stresie, wyczerpaniu i roli Nerek

Wysokie drzewa i zielony las – symbol płynności Wątroby w Pięciu Przemianach


Gdy zaczynałem praktykę, często przewijało mi się przez myśl pewne zdanie:

„Polska to kraj ludzi z zaburzonymi Wątrobami”.

Cóż, nietrudno było się z tym zgodzić. Nasze temperamenty bywają porywcze i wybuchowe. Gdy dochodzą do tego stres, przewlekła presja zawodowa, brak odpowiedniego ruchu oraz przypadkowa dieta, obieg czynnościowy Wątroby potrafi zaciągnąć hamulec ręczny.

Na początku praktyki wydawało mi się, że niemal wszyscy mają Wątrobę pełną, napiętą i pracującą na wysokich obrotach. Z czasem zacząłem jednak zauważać, że to, co wcześniej brałem za nadmiar, może przybierać zupełnie różne formy.

Dziś w naszej praktyce coraz częściej spotykamy Wątrobę słabą albo „zakorkowaną”. Jest obecna, ale nie ma siły do mobilizacji. Nie potrafi nadać ruchowi właściwego kierunku i nie wspiera swobodnego przepływu Ki w ciele.

Pisząc o Wątrobie i Nerkach wielką literą, mamy na myśli ich tradycyjne obiegi czynnościowe, a nie wyłącznie narządy rozumiane anatomicznie.


Wątroba jako Drzewo

W obiegu Pięciu Przemian Wątroba należy do Drzewa.

Drzewo powinno rosnąć, rozwijać się i swobodnie kierować ku górze. Jednocześnie musi pozostać elastyczne. Nie może być wyschnięte i kruche ani tak napięte, że przy pierwszym większym podmuchu zacznie pękać.

Podobnie rozumiana jest Wątroba. Jej rolą jest wspieranie ruchu, elastyczności oraz zdolności do reagowania na zmieniające się okoliczności.

Kiedy ten ruch zostaje utrudniony, możemy odczuwać napięcie, rozdrażnienie albo wrażenie utknięcia. Czasami jednak nie mamy już nawet siły na wybuchowość. Zamiast niej pojawia się brak zdecydowania, obniżony napęd oraz trudność w ruszeniu z miejsca.


Nie każde napięcie wynika z siły

Zastój bardzo łatwo pomylić z nadmiarem.

Jeżeli coś jest twarde, napięte albo nieruchome, naturalnie nasuwa się myśl, że trzeba to rozproszyć. Tymczasem nie każda blokada wynika z nadmiaru siły.

Czasami Wątroba jest „zakorkowana” właśnie dlatego, że brakuje jej zasobów potrzebnych do poruszenia tego, co utknęło.

Możemy to porównać do samochodu stojącego w korku z prawie pustym bakiem. Samo usunięcie przeszkody nie wystarczy, jeżeli nie ma paliwa, żeby ruszyć dalej.

Dlatego podczas pracy nie opieramy się wyłącznie na nazwie objawu. Ważne są dla nas badanie pulsu i brzucha, temperatura poszczególnych części ciała oraz obserwacja tego, jak organizm reaguje na dotyk.

Więcej o tym , jak pracujemy przeczytasz tutaj.


Wątroba, trawienie i oczy

W tradycyjnym rozumieniu zaburzony ruch Wątroby może oddziaływać również na trawienie.

Wątroba powinna pomagać w utrzymaniu płynnego ruchu w całym organizmie. Jeżeli zostaje on zahamowany, Żołądek i cały układ trawienny także mogą zacząć pracować mniej swobodnie.

Możemy wtedy odczuwać ścisk w nadbrzuszu lub pod żebrami, napięcie brzucha, wzdęcia, zmienny apetyt, uczucie zalegania po posiłku albo wyraźne pogorszenie trawienia w okresach silnego stresu.

Nie oznacza to oczywiście, że każda dolegliwość trawienna wynika z zaburzenia Wątroby. W praktyce zawsze musimy zobaczyć cały obraz i sprawdzić, który obieg rzeczywiście potrzebuje wsparcia.

Wątroba przejawia się również w oczach. Ich ciągłe przeciążanie, wielogodzinna praca przed ekranem i brak patrzenia w dal mogą nasilać zmęczenie całego układu.

Nie chodzi więc wyłącznie o telefony i komputery, ale trudno zupełnie pominąć ich znaczenie. Nasz wzrok niemal bez przerwy skupiony jest na niewielkiej odległości, a głowa otrzymuje kolejne informacje nawet wtedy, kiedy pozornie odpoczywamy.


Nerki jako rodzic Wątroby

Wątroba nie funkcjonuje w oderwaniu od reszty organizmu.

W obiegu Pięciu Przemian Nerki są jej rodzicem. Woda odżywia Drzewo.

Jeżeli Nerki są wyczerpane, wychłodzone i nie dają odpowiedniego oparcia, Wątroba również nie ma z czego budować swojej siły. Nie zawsze mamy więc do czynienia z nadmiarem Wątroby, który należałoby rozpraszać. Czasami głównym problemem jest słaby rodzic.

W naszej praktyce często obserwujemy taki obraz w połączeniu z zimnym, słabym podbrzuszem, wyczerpaniem oraz wyziębieniem dolnej części ciała.

Jeżeli stan ten utrzymuje się przez dłuższy czas, mogą stopniowo dołączać również osłabienie, sztywność albo dolegliwości lędźwi i kolan. Nie wynikają one bezpośrednio ze słabej Wątroby, lecz mogą być częścią szerszego obrazu przedłużającego się wyczerpania Nerek i podbrzusza.


Małe rzeczy tworzą efekt kuli śnieżnej

Moda na stopki noszone przez cały rok, podobnie jak odsłonięte plecy u nastolatek, robi swoje.

Dzisiaj może nie dawać to żadnych wyraźnych objawów. Ciało jednak przez lata zbiera takie drobiazgi.

To są „pierdoły”. Jednak małe rzeczy, powtarzane codziennie, z czasem tworzą efekt kuli śnieżnej.

Dlatego, myśląc o Wątrobie, warto zadbać nie tylko o ruch i dietę, ale również o regenerację, ciepło dolnej części ciała oraz ograniczenie codziennych sytuacji, w których niepotrzebnie tracimy swoje zasoby.


Wieczorna kąpiel stóp

Jednym z najprostszych sposobów na ogrzanie dolnej części ciała jest wieczorna kąpiel stóp.

Możemy zanurzyć je na około 10–15 minut w przyjemnie gorącej wodzie, najlepiej o temperaturze mniej więcej 40–42°C. Woda powinna wyraźnie ogrzewać, ale nie może parzyć.

Taki zabieg pomaga pobudzić krążenie w stopach i dolnej części ciała, rozluźnić się oraz przygotować organizm do snu. W tradycyjnym rozumieniu pozwala także sprowadzić nadmiar napięcia, myśli i pobudzenia z głowy w dół oraz wesprzeć Nerki i podbrzusze.

Do wody możemy dodać niewielką ilość dobrej jakości soli. Nerki należą do przemiany Wody i mają powinowactwo do smaku słonego. Nie chodzi jednak o stosowanie jak największej ilości soli, lecz o spokojny, regularnie powtarzany rytuał, który pomaga domknąć dzień.

Po kąpieli dobrze jest dokładnie osuszyć stopy, założyć ciepłe skarpety i nie wracać już do intensywnej pracy ani długiego przeglądania telefonu.

Osoby z osłabionym czuciem w stopach, neuropatią, cukrzycą, ranami albo zmianami skórnymi powinny zachować szczególną ostrożność i nie stosować bardzo gorącej wody.

O tym, jak dużą rolę odgrywa ciepło w naszej praktyce, pisaliśmy tutaj.


Prawdziwa przerwa dla oczu i głowy

W ciągu dnia warto robić prawdziwe przerwy w pracy.

Nie kolejne dziesięć minut z telefonem w dłoni, ale chwilę, podczas której nasze oczy i głowa rzeczywiście odpoczywają.

Możemy zamknąć oczy na 10–15 minut. Jeżeli istnieje taka możliwość — położyć się przy tym i pozwolić ciału przestać na chwilę utrzymywać pion.

W domowym zaciszu odpoczynek na leżąco powinien być czymś zupełnie naturalnym, a nie przywilejem zarezerwowanym wyłącznie dla momentu całkowitego wyczerpania.

Wieczorem warto ograniczyć ekrany. Patrzmy w dal, na drzewa i naturalną zieleń. Otaczajmy się nią, a kiedy jest taka możliwość — także jedzmy w jej otoczeniu.

Spokojny posiłek bez telefonu i kolejnego strumienia informacji wspiera nie tylko oczy, ale również Żołądek i Pęcherzyk Żółciowy. Organizm może wtedy zająć się trawieniem, zamiast równocześnie przetwarzać następne bodźce.


Płynność potrzebuje zasobów

W trosce o Wątrobę nie chodzi wyłącznie o rozładowywanie napięcia.

Czasami potrzebujemy się poruszyć, rozciągnąć i wyjść na spacer. Czasami jednak nasz organizm nie potrzebuje kolejnej mobilizacji, lecz odpoczynku, ciepła i odbudowania tego, z czego później będzie mógł zaczerpnąć siłę do ruchu.

Drzewo nie urośnie tylko dlatego, że będziemy ciągnąć je za gałęzie. Potrzebuje również wody, dobrego podłoża i czasu.

To nie są spektakularne metody. To drobne rzeczy, które powtarzane każdego dnia potrafią z czasem zmienić bardzo wiele.

I właśnie za przypomnienie o znaczeniu takich prostych, codziennych nawyków jesteśmy wdzięczni Andō Sensei i Hiroe Sensei z kliniki Andō-an w Kyoto.