Płuca w medycynie Wschodu – oddech, skóra i nasza granica ze światem

Jesienna leśna ścieżka wśród drzew o żółtych liściach

Płuca – więcej niż oddychanie

W poprzednich wpisach przyglądaliśmy się Wątrobie i jej płynności, Żołądkowi jako centrum organizmu oraz Nerkom – związanym z ciepłem, zasobami i siłą dolnej części ciała.

Tym razem omówimy Płuca.

Na pierwszy rzut oka sprawa wydaje się prosta – Płuca kojarzą nam się przede wszystkim z oddychaniem. W medycynie Wschodu ich funkcję opisuje się jednak znacznie szerzej.

Zwraca się uwagę również na skórę, nos, reakcję organizmu na pogodę, wiatr i suchość, sposób gospodarowania płynami oraz zdolność oddechu do swobodnego zejścia w dół ciała.

Płuca są też jednym z miejsc, w których szczególnie wyraźnie spotykają się dwa światy: to, co jest wewnątrz nas, i to, co przychodzi z zewnątrz.

Każdy oddech jest przecież właśnie takim spotkaniem.


Oddech nie powinien kończyć się w klatce piersiowej

Można oddychać szybko i płytko, unosząc przede wszystkim górną część klatki piersiowej. Można też oddychać spokojniej, pozwalając na ruch dolnych żeber, przepony i brzucha.

W klasycznym rozumieniu mówi się, że Płuca kierują Qi w dół.

Nie trzeba jednak znać pojęcia Qi, żeby pewną część tej obserwacji zobaczyć na własnym ciele.

Przy swobodnym oddechu klatka piersiowa nie musi pozostawać stale uniesiona i napięta. Dolne żebra mogą się poruszać, przepona pracuje, a brzuch nie musi być przez cały czas zaciśnięty.

Dlatego podczas badania osoby zgłaszającej problemy z oddechem czy nawracający kaszel możemy zainteresować się nie tylko samą klatką piersiową.

Patrzymy również na żebra, okolice podżebrowe, brzuch, szyję, plecy i sposób pracy przepony.

Czasami problemem nie jest bowiem samo nabranie powietrza, ale to, czy całe ciało daje przestrzeń do swobodnego oddechu.


Płuca i Nerki – góra i dół jednego oddechu

Tutaj bardzo ciekawie łączy się obecny temat z naszym poprzednim wpisem o Nerkach.

W tradycyjnym obrazie Płuca kierują oddech w dół, natomiast Nerki pomagają go przyjąć i zakotwiczyć.

Dlatego nie zawsze patrzymy na płytki oddech wyłącznie przez pryzmat klatki piersiowej.

Jeżeli dół ciała jest słaby, brzuch bardzo wiotki, lędźwie pozbawione stabilności albo cały organizm jest mocno wyczerpany, w klasycznej diagnostyce może to być równie ważna część obrazu.

Z drugiej strony mocno zaciśnięty brzuch i okolica pod żebrami mogą ograniczać swobodną pracę oddechową.

Znów wracamy więc do zasady, która często pojawia się w naszej pracy:

objaw w jednym miejscu nie zawsze oznacza, że właśnie tam znajduje się cały problem.


Ten motyw pojawiał się już w naszych wcześniejszych tekstach i często wraca również podczas pracy w gabinecie. Czasami widzimy wyraźne napięcie w górnej części ciała – w klatce piersiowej, pod żebrami, w szyi czy barkach – które trudno jest po prostu „rozluźnić”. Dół ciała jest jednocześnie miękki, słabo podparty, jakby pusty. W takiej sytuacji samo uwalnianie napięcia z góry może nie wystarczyć. Żeby góra mogła naprawdę odpuścić, dół musi mieć gdzie ten ruch przyjąć. Dlatego czasem najpierw pracujemy nad brzuchem, miednicą, lędźwiami czy Nerkami, tworząc stabilniejszą podstawę, a dopiero później wracamy do klatki piersiowej i oddechu.

Właśnie w ten sposób można praktycznie rozumieć klasyczne stwierdzenie, że Płuca kierują w dół, a Nerki przyjmują i zakotwiczają.

 

Płuca i skóra – pierwsza granica naszego organizmu

Jednym z ciekawszych klasycznych powiązań jest relacja Płuc ze skórą.

Jeśli zastanowimy się nad tym przez chwilę, nie jest to aż tak odległe skojarzenie.

Płuca poprzez oddech pozostają w ciągłym kontakcie ze środowiskiem zewnętrznym. Skóra robi podobną rzecz na całej powierzchni naszego ciała.

Stanowi granicę pomiędzy nami a temperaturą otoczenia, wiatrem, wilgotnością czy suchością powietrza.

W ujęciu wschodniazjatyckim Płuca wiąże się dlatego również z powierzchnią ciała i sposobem, w jaki organizm reaguje na to, co przychodzi z zewnątrz.

Podczas badania możemy zwracać uwagę między innymi na temperaturę skóry, jej napięcie, suchość, potliwość oraz reakcję na zmieniające się warunki atmosferyczne.


Sucha skóra, AZS i zmiany łuszczycowe

Suchość skóry jest jednym z najbardziej czytelnych obrazów, które w medycynie tradycyjnej mogą kierować uwagę w stronę Płuc i elementu Metalu.

Nie oznacza to oczywiście, że każda sucha skóra świadczy o „słabych Płucach”.

Znaczenie ma cały obraz.

Inaczej wygląda skóra po prostu przesuszona, inaczej intensywnie swędząca, inaczej zaczerwieniona i gorąca, a jeszcze inaczej wilgotna czy sącząca.

Podobnie patrzymy na osoby z atopowym zapaleniem skóry, zmianami łuszczycowymi czy przewlekłym świądem.

AZS i łuszczyca są chorobami dermatologicznymi wymagającymi właściwego rozpoznania i w razie potrzeby leczenia. W naszej pracy wygląd i zachowanie skóry są dodatkową informacją o całym organizmie, a nie zamiennikiem diagnostyki dermatologicznej. W przypadku AZS regularne stosowanie emolientów pozostaje jednym z podstawowych elementów standardowego postępowania.

Do opisania syndromów i objawów w języku medycyny wschodniej używa się  określeń takiech jak Suchość, Wiatr, Wilgoć czy Gorąco.

Nie są to nazwy chorób. To sposoby opisywania tego,jaki czynnik wywołał dany objaw chorobowy.

Suchość może kojarzyć się z przesuszeniem, pękaniem czy łuszczeniem skóry.

Wiatr często pojawia się w obrazie, w którym dominuje świąd, zmienność albo nagłe pojawianie się dolegliwości.

Wilgoć może bardziej przypominać zmianę ciężką, obrzękniętą, lepką czy sączącą.

Gorąco zwraca uwagę wtedy, gdy skóra jest wyraźnie zaczerwieniona, rozgrzana lub piekąca.

U jednej osoby może dominować jeden z tych obrazów, u innej kilka nakłada się na siebie.

Dlatego dwie osoby mające tę samą nazwę choroby skóry nie muszą z perspektywy medycyny Wschodu przedstawiać tego samego wzorca.


Wiatr – dlaczego niektórzy tak mocno reagują na pogodę?

Wiatr jest w medycynie Wschodu jednym z klasycznych obrazów opisujących wpływ środowiska na organizm.

Możemy spotkać osoby, które praktycznie nie zauważają zmiany pogody.

Są jednak również takie, które bardzo wyraźnie odczuwają chłodny podmuch na karku, źle reagują na przeciąg albo zauważają, że właśnie przy silniejszym wietrze pojawia się katar, kaszel, napięcie szyi czy pogorszenie zmian skórnych.

Nie oznacza to, że sam wiatr jest przyczyną każdej takiej dolegliwości.

W badaniu interesuje nas natomiast powtarzalność reakcji organizmu.

Jeżeli pacjent wielokrotnie zauważa, że określone warunki uruchamiają podobny zestaw objawów, jest to dla nas cenna informacja.


Kaszel – nie zawsze patrzymy tylko na gardło

Kaszel jest jednym z najbardziej bezpośrednich objawów kojarzonych z Płucami.

Ale również tutaj obraz może wyglądać bardzo różnie.

Kaszel może być suchy albo wilgotny. Może pojawiać się rano, wieczorem, przy wysiłku, po wejściu na zimne powietrze albo szczególnie podczas wietrznej pogody.

Jedna osoba będzie czuła mocne napięcie klatki piersiowej, druga suchość w gardle, jeszcze inna dużą ilość wydzieliny.

Dla nas są to różne informacje.

Dlatego zamiast pytać jedynie:

„Czy pacjent kaszle?”

warto zapytać:

„Jak kaszle, kiedy kaszle i co powoduje, że kaszel się zmienia?”

W medycynie Wschodu dopiero takie szczegóły pozwalają umieścić objaw w szerszym obrazie.

Jednocześnie przewlekły lub nasilający się kaszel nie powinien być automatycznie tłumaczony zaburzeniem Płuc w rozumieniu medycyny Wschodu. Kaszel utrzymujący się ponad trzy tygodnie wymaga konsultacji medycznej; szybciej należy szukać pomocy między innymi przy duszności, bólu w klatce piersiowej czy krwiopluciu.


Płuca otwierają się w nosie

Kolejnym klasycznym połączeniem są Płuca i nos.

To przez nos pobieramy powietrze, ale jest on również pierwszym miejscem kontaktu powietrza z drogami oddechowymi.

Dlatego podczas badania możemy zwracać uwagę również na nawracający katar, uczucie zatkanego nosa, suchość śluzówek czy problemy z zatokami.

Ponownie – nie oznacza to, że każda niedrożność nosa jest problemem Płuc.

Alergia, infekcja, przewlekłe choroby zatok czy budowa anatomiczna nosa wymagają odpowiedniego rozpoznania.

Z perspektywy naszej pracy interesujące jest natomiast to, czy problemy z nosem pojawiają się wraz z innymi elementami obrazu: kaszlem, suchością skóry, reakcją na wiatr, napięciem klatki piersiowej czy określonym sposobem oddychania.


Płuca i zdolność organizmu do ochrony

Klasyczna medycyna chińska czy japońska opisuje również pojęcie Wei Qi(chiń.)/Eki (jap.).

Najprościej można wyobrazić je sobie jako tradycyjny obraz warstwy ochronnej znajdującej się na powierzchni organizmu.

Nie jest to odpowiednik jednego konkretnego elementu współczesnego układu odpornościowego.

To raczej sposób opisywania tego, jak człowiek reaguje na środowisko.

Czy łatwo marznie?

Czy bardzo źle znosi wiatr?

Czy poci się bez większego wysiłku?

Czy niewielkie wychłodzenie regularnie poprzedza pojawienie się objawów?

Czy skóra dobrze reaguje na zmianę temperatury i wilgotności?

Właśnie dlatego Płuca, skóra i reakcja organizmu na warunki zewnętrzne były w klasycznym obrazie traktowane jako elementy jednej większej całości.


Suchość – charakterystyczny problem Metalu

Każdy z Pięciu Elementów wiązano również z określoną porą roku i warunkami środowiska.

Dla Metalu szczególnie ważna jest jesień i Suchość.

Łatwo zauważyć ją również później, zimą, gdy rozpoczyna się sezon grzewczy. Powietrze w pomieszczeniach staje się suche, a wraz z nim częściej przesuszają się skóra, usta, gardło czy śluzówki nosa.

Nie oznacza to oczywiście, że jest to „choroba Płuc”.

Pokazuje jednak prostą rzecz – organizm potrzebuje nie tylko odpowiedniej temperatury, ale również odpowiednich warunków dla skóry i błon śluzowych.

Dlatego w okresie grzewczym warto zwracać uwagę na bardzo suche powietrze w mieszkaniu, regularnie wietrzyć pomieszczenia oraz dbać o skórę, szczególnie jeśli ma tendencję do przesuszania.


Co możemy zrobić dla Płuc na co dzień?

Dbanie o Płuca nie musi oznaczać wykonywania skomplikowanych ćwiczeń oddechowych.

Często większe znaczenie mają proste rzeczy robione regularnie: ruch, świeże powietrze, odpowiednie nawilżenie i dostosowanie codziennych nawyków do pory roku.

Ruch – ale zgodny z porą roku

Płuca bardzo naturalnie łączą się z ruchem.

Spacer, spokojna jazda na rowerze, lekki trening czy ćwiczenia, podczas których oddech sam zaczyna się pogłębiać, uruchamiają klatkę piersiową, żebra i przeponę.

W tradycji japońskiej nie patrzymy jednak na cały rok jak na jeden, niezmienny okres.

Latem dni są dłuższe i naturalnie częściej mamy ochotę przebywać na zewnątrz, ruszać się i podejmować większą aktywność.

Jesienią i zimą warto nadal pozostawać w ruchu, ale częściej wybierać aktywność dopasowaną do warunków i aktualnych zasobów organizmu.

Może to być spacer, spokojny marsz, lekki trening, ćwiczenia mobilizujące albo inny ruch, po którym czujemy się przyjemnie rozgrzani i ożywieni, a nie całkowicie wyczerpani.

Nie chodzi o rezygnowanie ze sportu zimą ani o zasadę, że każda aktywność musi być wtedy lekka. Intensywność powinna przede wszystkim odpowiadać kondycji, zdrowiu i możliwościom konkretnej osoby. Regularna aktywność fizyczna pozostaje ważna dla zdrowia niezależnie od pory roku.

Chodzi raczej o prostą obserwację:

nie zawsze musimy wymagać od swojego ciała dokładnie tego samego w środku lata i w środku zimy.

Jesień, Płuca i kompot z gruszek

Dużą wagę przywiązuje się również do sezonowego jedzenia.

Jednym z klasycznych produktów kojarzonych z Płucami jest gruszka, szczególnie ceniona przy obrazie Suchości.

Jesienią czy zimą niekoniecznie musi jednak oznaczać to jedzenie zimnego owocu prosto z lodówki.

Bardzo prostym rozwiązaniem jest ciepły kompot z gruszek.

Gruszki można pokroić, gotować spokojnie w wodzie i dodać niewielką ilość cynamonu. W klasycznym ujęciu gruszka wnosi aspekt nawilżający, a cynamon dodaje odrobinę ciepła, dzięki czemu napój dobrze wpisuje się w chłodniejszą część roku.

Można potraktować go po prostu jak ciepły, sezonowy napój – bez robienia z niego „leku”.

To również dobry przykład tego, jak medycyna Wschodu patrzy na jedzenie: nie tylko przez pryzmat pojedynczego składnika, ale również temperatury potrawy, pory roku i aktualnych potrzeb człowieka.

Jeżeli ktoś ma wyraźne uczucie gorąca, bardzo silne pragnienie lub źle toleruje rozgrzewające przyprawy, ilość cynamonu można oczywiście ograniczyć albo całkowicie go pominąć.

Oddychaj, ale nie próbuj kontrolować każdego oddechu

Warto czasami zauważyć, gdzie właściwie kończy się nasz wdech.

Czy porusza się tylko górna część klatki?

Czy mogą rozszerzyć się dolne żebra?

Czy brzuch pozostaje miękki, czy przez cały dzień jest świadomie wciągany i napięty?

Nie zawsze trzeba natychmiast poprawiać oddech.

Samo zauważenie, jak oddychamy podczas pracy, spaceru czy odpoczynku, może być dobrym początkiem.

Chroń się przed tym, na co wyraźnie źle reagujesz

Jeżeli wiemy, że przy zimnym wietrze regularnie pojawia się napięcie karku, kaszel czy katar, zwykłe osłonięcie szyi i klatki piersiowej jest rozsądnym rozwiązaniem.

Nie chodzi o życie w obawie przed pogodą.

Chodzi o poznanie własnych reakcji i życie trochę bardziej w rytmie otoczenia, zamiast zachowywania się tak, jakby przez cały rok panowało to samo lato.


Jak patrzymy na Płuca w gabinecie akupunktury na Białołęce?

W Genki Naturalne Terapie nie szukamy jednego „punktu na Płuca”.

Podczas wizyty interesuje nas cały obraz.

Możemy sprawdzić sposób oddychania, ruch żeber i klatki piersiowej, napięcie szyi i okolicy podżebrowej, brzuch, plecy, skórę oraz puls.

Jeżeli problem dotyczy kaszlu, nosa czy skóry, pytamy również o to, co zmienia objawy: pora dnia, pogoda, wiatr, ciepło, suchość, wysiłek czy zmęczenie.

Jednocześnie patrzymy na dół ciała i Nerki, ponieważ swobodne „zejście” oddechu jest częścią większej całości.

Dopiero na tej podstawie wybieramy sposób pracy.

Może pojawić się akupunktura japońska, delikatna praca teishinem, moksa lub techniki manualne. Więcej o narzędziach, których używamy, można przeczytać również na stronie Jak pracujemy.

Nie zawsze potrzebujemy wielu punktów i nie zawsze miejsce objawu jest miejscem, od którego najlepiej rozpocząć.

Jeżeli szukasz akupunktury w Warszawie, na Białołęce, pierwsze spotkanie w Genki rozpoczynamy od rozmowy i badania. Dzięki temu możemy dobrać sposób pracy do aktualnego obrazu konkretnej osoby, zamiast pracować wyłącznie z nazwą pojedynczej dolegliwości.