Nerki – więcej niż narząd
Kiedy myślimy o nerkach, najczęściej kojarzymy je z narządem odpowiedzialnym za filtrowanie krwi i wytwarzanie moczu. W medycynie Wschodu pojęcie Nerek jest jednak znacznie szersze. Opisuje nie tylko sam narząd, ale cały zespół funkcji związanych między innymi z ciepłem organizmu, jego zasobami, rozwojem, reprodukcją i procesem starzenia.
Dlatego podczas badania możemy zainteresować się nie tylko okolicą nerek. Ważne mogą być również lędźwie, miednica, kolana, stopy, temperatura ciała, zdolność do regeneracji, a nawet słuch.
Nie oznacza to oczywiście, że ból lędźwi, zimne stopy czy szumy uszne świadczą o chorobie nerek. Mówimy tutaj o innym, znacznie starszym sposobie opisywania zależności zachodzących w organizmie.
Nerki jako nasz wewnętrzny termostat
Jedną z najprostszych metafor pozwalających zrozumieć funkcję Nerek jest wewnętrzny termostat.
W klasycznym ujęciu medycyny chińskiej czy japońskiej funkcja Nerek wiąże się jednak ze zdolnością organizmu do utrzymania odpowiedniego ciepła, szczególnie w jego dolnych partiach.
Dlatego podczas badania zwracamy uwagę na to, czy stopy są ciepłe, czy człowiek łatwo marznie, jaką temperaturę mają nogi i okolica lędźwiowa oraz czy ciepło jest równomiernie rozłożone pomiędzy górną i dolną częścią ciała.
Czasami spotykamy osoby, które mają ciepłą twarz i klatkę piersiową, a jednocześnie niemal stale zimne stopy. Innym razem pacjent opowiada, że po wychłodzeniu nóg zaczyna czuć większe napięcie albo osłabienie w okolicy lędźwi.
W gabinecie Genki są to informacje, które łączymy z resztą obrazu zamiast traktować je jako niepowiązane ze sobą drobiazgi.
Ciepłe stopy – prosty sposób dbania o dół ciała
Jednym z najprostszych domowych sposobów, które często polecamy, jest kąpiel stóp w przyjemnie ciepłej wodzie.
Nie musi być długa ani skomplikowana. Chodzi przede wszystkim o spokojne ogrzanie stóp i nóg, szczególnie po wychłodzeniu lub pod koniec intensywnego dnia.
Warto również zwrócić uwagę na pozornie niewielkie rzeczy: chodzenie zimą z odkrytymi kostkami, długie siedzenie z zimnymi stopami czy pozostawianie odkrytej okolicy lędźwiowej podczas chłodnych dni.
Oczywiście, po jednym spacerze bez skarpet nie „osłabimy Nerek”. W medycynie Wschodu ważniejsza od pojedynczego zdarzenia jest powtarzalność i to, jak organizm na nie reaguje.
Nerki jako magazyn naszych zasobów
Drugi ważny sposób patrzenia na Nerki dotyczy zasobów organizmu.
Każdego dnia korzystamy z określonej ilości sił. Pracujemy, myślimy, ćwiczymy, opiekujemy się dziećmi, przeżywamy stres, śpimy lepiej lub gorzej. Organizm cały czas musi pomiędzy wydatkowaniem energii a jej odbudową odnajdywać równowagę.
Tradycyjna medycyna opisuje również głębszy zasób nazywany Jing – Esencją, związany z rozwojem człowieka, dojrzewaniem, reprodukcją i późniejszym procesem starzenia.
Nie jest to „energia” w fizycznym znaczeniu tego słowa, którą można zmierzyć w laboratorium. Jing jest częścią tradycyjnego modelu opisującego między innymi to, dlaczego człowiek ma określoną konstytucję, rozwija się, dojrzewa, osiąga zdolność do reprodukcji, a z czasem zaczyna się starzeć.
Dlatego z tej perspektywy ważne jest nie tylko pytanie:
„Ile mam siły?”
ale również:
„Jak gospodaruję tym, co mam?”
Ciągłe funkcjonowanie pomimo wyczerpania, brak snu i odpoczynku czy wielomiesięczne życie na najwyższych obrotach nie budują zasobów. Organizm może przez długi czas bardzo dobrze sobie z tym radzić, ale odpoczynek pozostaje jednym z podstawowych elementów regeneracji.
Ciekawostka: czy kawa naprawdę daje nam energię?
Przy rozmowie o zasobach ciekawym przykładem jest kawa.
W ujęciu wschodnioazjatyckim można spotkać obraz, według którego kawa nie buduje naszych zasobów, ale pozwala chwilowo sięgnąć po nie głębiej.
To trochę tak, jakbyśmy rano dostali do wykorzystania określony budżet. Kawa niekoniecznie dokłada do niego kolejną pulę – pomaga nam przez jakiś czas funkcjonować tak, jakby zmęczenie było mniejsze.
Nie należy oczywiście traktować tego jako dosłownego mechanizmu działania Nerek. To raczej obraz pomagający zrozumieć różnicę pomiędzy pobudzeniem a prawdziwą regeneracją.
Kofeina może zwiększać czujność i ograniczać odczuwanie senności, ale nie zastępuje snu. U części osób nawet stosunkowo niewielka ilość kofeiny przyjęta później w ciągu dnia może również wpływać na sen.
Nie oznacza to, że kawa jest czymś złym i należy z niej rezygnować. Ciekawsze pytanie brzmi:
czy pijemy ją dla przyjemności, czy dlatego, że bez kolejnej filiżanki nie jesteśmy już w stanie funkcjonować?
Do kawy jeszcze wrócimy w osobnym artykule.
Nerki, rozwój i zdolność do reprodukcji
Funkcja Nerek jest również mocno związana z rozwojem i reprodukcją.
W klasycznym obrazie obejmuje ona kolejne etapy życia: wzrastanie dziecka, dojrzewanie, osiągnięcie dojrzałości płciowej, zdolność do poczęcia i donoszenia ciąży, a później stopniowe zmiany związane ze starzeniem.
Dlatego podczas pracy z kobietami i mężczyznami przygotowującymi się do poczęcia patrzymy szerzej niż tylko na sam układ rozrodczy.
Interesuje nas również ogólna kondycja organizmu, brzuch, miednica, temperatura dolnej części ciała, jakość odpoczynku, przemęczenie, sen i sposób, w jaki ciało radzi sobie z obciążeniem.
Nie oznacza to, że problemy z płodnością są po prostu skutkiem „słabych Nerek”. Przyczyny zaburzeń płodności mogą być bardzo różne i wymagają odpowiedniej diagnostyki. Funkcja Nerek jest natomiast jednym z elementów tradycyjnego obrazu, który możemy brać pod uwagę podczas terapii.
Nerki a ból kręgosłupa lędźwiowego
Okolica lędźwiowa zajmuje w tym systemie szczególne miejsce.
Dlatego u osoby zgłaszającej ból kręgosłupa lędźwiowego, przewlekłe uczucie słabości pleców czy nawracające przeciążenia nie zawsze interesuje nas wyłącznie miejsce, w którym pojawił się ból.
Badamy również brzuch, ustawienie miednicy, nogi i stopy. Sprawdzamy napięcie tkanek, ich temperaturę i reakcję na dotyk. Patrzymy, czy dół ciała daje stabilną podstawę dla reszty.
Może się przecież zdarzyć, że bolące lędźwie są mocno napięte. Może być jednak również odwrotnie – okolica jest słaba, mało sprężysta i dopiero inne części ciała próbują przejąć jej pracę.
To ważne rozróżnienie.
Ból nie zawsze oznacza, że miejsce bólu potrzebuje jeszcze mocniejszego rozluźniania. Czasem potrzebuje przede wszystkim odzyskać podporę.
Właśnie dlatego w naszej pracy z bólem kręgosłupa staramy się nie ograniczać badania tylko do bolącego miejsca. Więcej o tym pisaliśmy we wpisie – Bólu lędźwi nie zawsze zaczyna się w lędźwiach.
Dlaczego przy bólu kolan patrzymy również na lędźwie i miednicę?
Podobnie jest z bólem kolan.
Kolano nie funkcjonuje w oderwaniu od pozostałych części ciała. Powyżej znajduje się biodro i miednica, poniżej stopa, a sposób ich pracy wpływa na obciążenie całej kończyny.
W medycynie Wschodu od dawna zwracano uwagę na związek pomiędzy Nerkami, dolną częścią pleców, nogami i kolanami. Ciekawie wygląda to również z perspektywy anatomii.
Nerki leżą głęboko w tylnej części jamy brzusznej, w bezpośrednim sąsiedztwie mięśnia lędźwiowego większego i mięśnia czworobocznego lędźwi. Otaczające je struktury powięziowe pozostają związane z tkankami tylnej ściany jamy brzusznej. Mięsień lędźwiowy większy łączy z kolei odcinek lędźwiowy kręgosłupa z kością udową i uczestniczy w ustawieniu oraz pracy biodra i miednicy.
Nie oznacza to, że istnieje proste połączenie „nerka–kolano” ani że każda zmiana dotycząca nerki spowoduje ból kolana. Pokazuje jednak, dlaczego warto patrzeć na ten obszar jako na część większej całości. Zaburzenie napięcia i mechaniki w obrębie lędźwi, miednicy i biodra może zmieniać sposób obciążania kończyny, a w konsekwencji również samego kolana.
Dlatego szczególnie interesujący jest dla nas obraz, w którym ból lub poczucie słabości kolan występują jednocześnie z osłabieniem lędźwi, zmianą napięcia w obrębie miednicy, marznięciem dolnej części ciała albo dużym przemęczeniem.
Nie znaczy to oczywiście, że każdy ból kolana pochodzi od Nerek. Uraz, zmiany zwyrodnieniowe, przeciążenie czy zaburzenia mechaniki ruchu nadal wymagają właściwej oceny.
Tradycyjne spojrzenie daje nam jednak możliwość zadania dodatkowego pytania:
czy problem dotyczy wyłącznie kolana, czy jest ono jednym z miejsc, w których ujawnia się zaburzenie funkcjonowania całego dołu ciała?
Nerki i uszy – skąd to połączenie?
Jednym z mniej oczywistych klasycznych powiązań jest relacja pomiędzy Nerkami i uszami.
Dlatego podczas rozmowy z osobą zgłaszającą szumy uszne możemy pytać nie tylko o same uszy, ale również o inne elementy jej funkcjonowania.
Inaczej będziemy patrzeć na szum, który pojawił się nagle, inaczej na wieloletni problem. Znaczenie może mieć jego charakter, strona, zmienność, zmęczenie pacjenta oraz cały obraz uzyskany podczas badania.
Nie każdy szum uszny jest więc w medycynie Wschodu interpretowany jako „osłabienie Nerek”. Takie uproszczenie byłoby równie mało użyteczne jak próba przypisania każdego bólu pleców jednej przyczynie.
Warto również pamiętać, że nowe szumy uszne, szczególnie występujące razem z nagłym pogorszeniem słuchu, wymagają pilnej diagnostyki medycznej.
Akupunktura i praca z ciałem nie powinny zastępować potrzebnej diagnostyki laryngologicznej lub audiologicznej.
Smak słony i element Wody
Każdemu z Pięciu Przemian przypisywano również określony smak. Dla Wody jest nim smak słony.
Można więc powiedzieć, że naturalnie obecny słony smak ma swoje miejsce w diecie. Lubię tutaj prostą zasadę:
sól powinna być dobrej jakości i używana w ilości przyjemnej dla języka.
Nie chodzi o to, żeby potrawy były mocno słone ani żeby celowo zwiększać spożycie soli „dla Nerek”. To nie jest zalecenie do przesalania jedzenia.
Nadmierne spożycie soli wiąże się między innymi ze wzrostem ryzyka nadciśnienia, dlatego tradycyjne przyporządkowanie smaku słonego do Wody nie powinno być rozumiane jako zachęta do zwiększania ilości soli w diecie.
Jak często w medycynie tradycyjnej– liczy się równowaga, nie maksymalna ilość.
Co na co dzień może wspierać nasze zasoby?
Nie zawsze potrzeba skomplikowanych zaleceń.
Dla wielu osób dobrym początkiem będzie kilka bardzo podstawowych rzeczy:
- spokojny, odpowiednio długi sen,
- regularny odpoczynek zamiast funkcjonowania do całkowitego wyczerpania,
- ruch dostosowany do aktualnych możliwości organizmu,
- chronienie dolnej części ciała przed długotrwałym wychładzaniem,
- ciepła kąpiel stóp po zimnym lub intensywnym dniu,
- regularne, odżywcze posiłki,
- umiarkowane używanie soli,
- zwracanie uwagi na to, czy kolejne kawy nie służą przede wszystkim do przykrywania zmęczenia.
Nie chodzi o stworzenie kolejnej listy rzeczy, które „trzeba robić idealnie”.
Znacznie ważniejsze jest nauczenie się zauważania sygnałów wysyłanych przez własne ciało.
Jak wykorzystujemy to spojrzenie w gabinecie akupunktury na Białołęce?
W naszym gabinecie Genki Naturalne Terapie na warszawskiej Białołęce nie próbujemy przypisywać pojedynczego objawu konkretnemu narządowi czy meridianowi.
Jeśli pacjent zgłasza ból lędźwi, kolana, przewlekłe zmęczenie czy inne dolegliwości, najpierw staramy się zobaczyć cały obraz.
Badamy brzuch, plecy, miednicę i kończyny. Zwracamy uwagę na temperaturę i napięcie tkanek, sposób podparcia ciała oraz puls. Rozmawiamy również o śnie, odpoczynku i codziennych nawykach.
Dopiero na tej podstawie wybieramy sposób pracy.
W zależności od potrzeb może to być delikatna akupunktura, teishin – praca bez wkłuwania, moksa albo techniki manualne. Niekiedy ważniejsze od pracy bezpośrednio w miejscu bólu okazuje się przywrócenie lepszej podpory i równowagi całej dolnej części ciała.
O sposobie pracy i narzędziach, które używamy, przeczytasz więcej tutaj.
Tak właśnie rozumiemy połączenie tradycyjnego spojrzenia medycyny Wschodu ze współczesną pracą z pacjentem.
Jeśli szukasz akupunktury w Warszawie, na Białołęce, możesz umówić się na wizytę w Genki Naturalne Terapie. Pierwsze spotkanie rozpoczynamy od rozmowy i badania, aby dobrać sposób pracy do konkretnej osoby, a nie wyłącznie do nazwy dolegliwości.

